Jak wygrać wybory mając tylko wdowi grosz, czyli kampania wyborcza Solidarności przed ’89

Swą kampanię wyborczą Solidarność przeprowadziła nie mając narzędzi, które obecnie wydają nam się niezbędne w marketingu politycznym. Związek nie miał: pieniędzy, papieru, niezależnej telewizji, komputerów, internetu czy mediów społecznościowych. Niepokój, czy uda im się wygrać wybory i wprowadzić w Polsce demokrację był duży. Mieli jednak coś o wiele cenniejszego – wsparcie 10 mln ludzi oraz duże pokłady entuzjazmu. Dla TVN24 wypowiada się w tym aspekcie specjalista ds. komunikacji społecznej i PR – dr Krystian Dudek.

Wygrali wybory, ponieważ społeczeństwo polskie chciało dokonać zmiany swojej rzeczywistości. Musiało tylko wiedzieć, na kogo dokładnie oddać głos. Niezwykle powszechne było tutaj plakatowanie, które miało wspomóc finansowo Solidarność, a także „oddzielić” członków związku, którzy od samego początku byli niepartyjni, od tych, którzy wcześniej mieli do czynienia z PZPR. Tym rozwiązaniem były plakaty kandydujących w wyborach z Lechem Wałęsą u boku.

– Wystarczyło tylko podnieść pokrywkę i uwolnić wszystkie emocje – mówi dr Krystian Dudek, specjalista ds. marketingu politycznego. – To nie jest tak, że Solidarność nie miała żadnych narzędzi. Już sam marketing szeptany jest potężną siłą. Nie było wtedy Facebooka, ale ludzie rozmawiali ze sobą na ulicy, w kolejce, w kościele – dodaje.

Przyjaźnie nastawiony do związkowców był także Kościół, którego duchowni przedstawiciele pozwalali na spotkania wiernych, a zarazem wyborców, w przykościelnych murach. Cała kampania odbywała się głównie za pośrednictwem kontaktów bezpośrednich, które kiedyś były dużo bardziej rozbudowane. Entuzjazm i wsparcie 10 mln wolontariuszy sprawiły, że 4 czerwca 1989 roku Solidarność wygrała wybory.

Więcej zobaczyć oraz przeczytać możesz TUTAJ!