Z ponad 73 proc. poparciem ostatnie wybory prezydenckie u naszego wschodniego sąsiada wygrał Wołodymyr Zełenski – komik, znany m.in. z serialu „Sługa narodu”, deklasując przy tym swoich największych rywali – Petra Poroszenkę czy Julię Tymoszenko. Wygrał je za pomocą internetu, a kontakty bezpośrednie z wyborcami ograniczył do minimum.
„Sługa narodu” to ukraiński serial opowiadający o drodze nauczyciela historii do objęcia fotelu prezydenta. Postać serialowa stała się rzeczywistym wyobrażeniem wyborców i Ukraina dokonała wyboru, sprzeciwiając się dotychczasowej polityce. Wybrała to, co uznała za sposób na dokonanie dobrych zmian w swoim kraju. Zełenskiemu bardzo pomogła zdobyta wcześniej popularność oraz nowoczesne drogi komunikacji.
– W wyborach na prezydenta wybieramy tego, kto mimo braku kontaktu bezpośredniego zrobi na nas lepsze wrażenie. Głosujemy zatem na pewne wyobrażenie, na wizerunki medialne polityków. Podczas swojej kampanii wyborczej Zełenski unikał bezpośrednich starć, w których ryzykowałby okazaniem braku wiedzy czy przygotowania do rządzenia krajem – mówi specjalista ds. marketingu politycznego – dr Krystian Dudek.
Kanałami komunikacji, którymi posługiwał się podczas swojej kampanii wyborczej nowowybrany prezydent Ukrainy, były m.in. Facebook czy Youtube, gdzie Zełenski kilka miesięcy temu ogłosił także swój start w wyborach po fotel prezydencki. Strategia prezydenta Ukrainy pokazuje, że coraz większa część kampanii wyborczych przenosi się do sfery mediów społecznościowych i swój elektorat coraz częściej odnaleźć można w świecie wirtualnym niż w kontakcie bezpośrednim z wyborcami.
Przeczytaj więcej TUTAJ