Dudek: rzecznik, jak i doradcy szefowej rządu nie popisali się

artykuł opublikowany na portalu PRoto.pl 23 stycznia 2015 r.
Przejdź do publikacji

Kim jest rzecznik prasowy? Jedni uważają, że to usta zwierzchnika, inni, że mózg, a jeszcze inni powiedzieliby, że to serce i rozum. I choć trudno w to uwierzyć, tego serca i rozumu niestety zabrakło rzeczniczce rządu Iwonie Sulik w sytuacji, która na długo zostanie zapamiętana jako przyczyna kryzysu wizerunkowego rządu.

Premier Ewa Kopacz od początku swoich rządów popełniła kilka spektakularnych błędów. Co prawda nie potyka się ten, kto nic nie robi, ale gafa podczas prezentacji gabinetu, niefortunne wystąpienie na czerwonym dywanie u boku Angeli Merkel, słaba komunikacja podczas negocjacji ze związkowcami czy świąteczny prezent dla opozycji w postaci pamiętnej sesji modowej to dużo za dużo…

Ale co ma do tego rzecznik? Otóż to, że rzecznik prasowy w dzisiejszym świecie utożsamiany jest z piarowcem. Nie dzieje się to bez powodu, bowiem to na nim spoczywa wiele obowiązków z tego obszaru, a najważniejszym jest spajanie ich w całość i dbanie o jak najlepszy wizerunek. Stąd właściwym określeniem tej funkcji byłby termin „rzecznik PRasowy”. We wspomnianych sytuacjach  zarówno rzecznik, jak i doradcy szefowej rządu nie popisali się, a ocena ich pracy nie może być wysoka.

Autorzy literatury przedmiotu obrazowo wymieniają wiele funkcji pełnionych przez rzecznika prasowego, a wśród nich m.in.:  organizatora, cenzora, spowiednika, szamana, zderzaka czy kompana (jak Paweł Graś dla Donalda Tuska).

Premier Kopacz przyjmując dymisję Iwony Sulik, Adama Piechowicza i Jolanty Gruszki została bez kompana, spowiednika, szamana i zderzaka, który zamiast gwarantować bezpieczeństwo okazał się przyczyną zagrożenia.

Zdaniem badanych…

Z przeprowadzonych przeze mnie badań wśród 220 dziennikarzy i rzeczników prasowych płynie kilka wniosków. Przede wszystkim powołując rzecznika prasowego liczy się na jego umiejętność grania roli zderzaka chroniącego przed wpadkami medialnymi i budującego pozytywny obraz w oczach opinii publicznej.

84,3% badanych dziennikarzy określa przydatność rzecznika prasowego w kreowaniu wizerunku podmiotu jako dużą i bardzo dużą; wtóruje im 91,9% badanych rzeczników. W opinii 94,5% dziennikarzy indywidualne cechy rzeczników prasowych mają duży wpływ na wizerunek reprezentowanych przez nich podmiotów. 83% badanych dziennikarzy uznaje, że osoba z doświadczeniem dziennikarskim, ma z jego racji oraz z tytułu posiadanych kontaktów osobistych większą szansę na sukces w roli rzecznika. Tę logikę potwierdza fakt, że większość badanych rzeczników deklaruje cenne dziennikarskie doświadczenie.

Spiritus movens czy femme fatale?

Teoretycznie zatem wszystko się zgadzało. Doświadczona, była dziennikarka wspierana przez innych specjalistów, którym ufała premier, miała stać się spiritus movens jesiennego, wyborczego triumfu. Dzisiaj niestety bliżej jej do roli femme fatale obecnego rządu. I trudno się dziwić skoro świadoma konfliktu interesów i swojej niewłaściwej postawy zdecydowała się zostać rzecznikiem rządu skazanym na porażkę w momencie nagłośnienia sprawy szkoleń polityków innych ugrupowań. Trudno też o zaskoczenie analizując dokonania piarowe i medialna zaplecza premier Kopacz w ciągu czterech miesięcy jej rządów.

Dzisiaj najpoczytniejszy dziennik i tabloid w kraju krzyczy tytułami: „Ludzie Kopacz szkolili opozycję!” czy „Rzecznik Kopacz doradzała opozycji!”. Przekaz jest prosty, a zgodnie ze starą zasadą – fotografowanie się ze złym newsem nikomu nie pomaga. Zresztą chyba w myśl tej właśnie zasady premier Kopacz dystansowała się od problemów w służbie zdrowia, z którymi radził sobie lepiej lub gorzej minister Arłukowicz.

W tym wypadku, wyjątkowo wypada zgodzić się z oburzeniem i tonem tabloidu. Sytuacja dowodzi też jak odpowiedzialną funkcją jest stanowisko rzecznika prasowego. Bycie nim brzmi dumnie, ale i zobowiązuje.

Rekapitulując wątek naukowy należy przypomnieć, że rzecznik pojmowany jako zderzak, pełni szerokorozumianą rolę piarowca, o czym pisał prof. Krzysztof Gajdka, a powołując się na prof. Tomasza Gobana-Klasa warto dodać, że zadania public relations w organizacji definiowane są jako jej sumienie.

Jak zatem z czystym sumieniem rzeczniczka rządu, a wcześniej doradca marszałek Kopacz wraz z innym bliskim doradcą premier mogli grać na dwa fronty doradzając politycznym przeciwnikom? Jak rzeczniczka prasowa mogła podjąć takie działania mając doświadczenie medialne i wiedząc, że media kochają takie wpadki, a szansa, że news tego kalibru nie wypłynie na powierzchnię jest równa zeru. Gdzie pozostali doradcy i ich trzeźwa ocena sytuacji? Gdzie znaleźć w tym wszystkim sumienie, serce i rozum?

News jest mocny, świeży i zapewne rozwojowy. Jak każdy kryzys potrwa co najmniej kilka dni. O jego kontynuację zadbają, najlepiej jak potrafią, doradcy i politycy opozycji. Zresztą już w pierwszym dniu tej historii punkty zbierali ci, którzy nie tak dawno nauczyli się… jak efektywnie kontaktować się z mediami… Nie mieli sumienia i serca, walcząc kosztem swojej byłej trenerki oraz szefowej rządu, o głośną inaugurację własnego projektu. I zupełnie nie interesował ich rezultat „win-win”, postawili bez skrupułów na swoją Wolność i Nadzieję…

Nie znamy jeszcze wszystkich szczegółów sprawy więc póki co, rozsądniej będzie wstrzymać się od końcowych ocen. Na te przyjdzie jeszcze czas. Jedno jest jednak pewne – ocenę za tę sytuację otrzyma też sama premier. Ale dla niej może być to nota boleśnie niska.

I nie obroni jej wtedy żaden zderzak. Ani szaman. Ani rzecznik. Nie obroni jej nikt.

Wyniki prezentowanych badań pochodzą z książki dra Krystiana Dudka „Rola rzeczników prasowych w komunikacji masowej”, która ukaże się w kwietniu 2015 roku.

PRoto